Strony

sobota, 26 kwietnia 2014

piątek, 25 kwietnia 2014

MY I ONI

ŚWIETNE ARTYKUŁY, WYWIADY

Często słyszę takie zdanie od kobiet: "Zrobię wszystko, żeby nie być jak moja matka". Co się za tym kryje?

Część kobiet tak buduje swoją tożsamość, że starają się być odwrotnością matki. To się nazywa przeciwzależność. Im się wtedy zdaje, że żyją swoim życiem, ale to złudne, bo są uzależnione od matek, tylko w negatywie. Na przykład jak matka zajmowała się dziećmi i domem, to one pójdą w świat, zbudują karierę, a o dzieciach pomyślą potem. Po czym okazuje się, że czegoś im brakuje, ale nie słyszą tego głosu, tylko na oślep biegną jak najdalej od matki. Mówią: "Mam prawo do własnych błędów", ale to nie błędy, to chyłkiem toczona wojna z matką - żeby tylko nie uznać jej racji. W rezultacie życie może zmierzać ku katastrofie, a młoda kobieta i tak nie czuje się wyzwolona, bo nie ona napisała scenariusz.
czytaj więcej - kliknij TU

INNY ARTYKUŁ, RÓWNIEŻ CIEKAWY

jestem mamy i taty

czwartek, 24 kwietnia 2014

środa, 23 kwietnia 2014

Helen Doron




Podczas gdy dla dorosłych nauka jest żmudnym procesem ciągłego powtarzania informacji, dzieciom zapamiętywanie przychodzi łatwo i naturalnie. I do tego w trakcie beztroskiej zabawy.
Mało kto zastanawia się nad tym, w jaki sposób słodki, nieporadny niemowlak staje się świetnie poruszającym się w otaczającym go świecie dorosłym. Tymczasem obserwacja tego procesu jest fascynująca. Choć wydaje nam się, że umiejętność posługiwania się nożem i widelcem jest wrodzona, wrodzona jest wyłącznie zdolność uczenia się. Mózg malucha jest tylko podstawowym schematem, do którego dziecko dopisuje zdobywane informacje o otoczeniu. I podczas, gdy... Helen Doron english kliknij - czytaj więcej



czwartek, 17 kwietnia 2014

Zdaniem naukowców, karmienie wyłącznie piersią przez pierwsze sześć miesięcy życia może zaszkodzić niemowlętom. Wyniki najnowszych badań, sprzeczne z zaleceniami Światowej Organizacji Zdrowia, wprawiły w zakłopotanie matki i oburzyły zwolenników karmienia piersią.

czytaj więcej

poniedziałek, 14 kwietnia 2014








Czy wiemy jakiej maki używać? Niby nic trudnego, a jednak nie jest to takie oczywiste:)

Mąki pszenne

  • mąka typu 450 – tak zwana tortowa – najuboższa w minerały i witaminy
  • mąka typu 500 – krupczatka (do kruchych ciast), poznańska (do wyrobu klusek i makaronów), wrocławska (do omletów naleśników)
  • mąka typu 550 – luksusowa
  • mąka typu 750 – chlebowa (do standardowego, pszennego chleba)
  • mąka typu 1400 – sitkowa
  • mąka typu 1850 – graham (zawiera otręby)
  • mąka typu 2000 – razowa (do chlebów pszennych razowych)
  • mąka typu 3000 – z pełnego przemiału

piątek, 11 kwietnia 2014



                                                                obejrzyj - kliknij TU
Szacunek to grzeczność 
połączona z troską o uczucia 
i dobro drugiej osoby/innych ludzi 


(I. Koźmińska, E.Olszewska, Z dzieckiem w świat wartości, Warszawa 2007).

czwartek, 10 kwietnia 2014

TRUDNE UCZUCIA

Bez sfery uczuciowej nie sposób zrozumieć innych ludzi ani wejść z nimi w relacje. Jeśli nie znamy swoich emocji, nie potrafimy ich rozpoznać i nazwać, nie będziemy też umieli zrozumieć, co czują inni, nie będziemy empatyczni. Uczucia są też narzędziami, których potrzebujemy, by zbudować prawdziwie silny związek z inną osobą. Są naturalnym wyposażeniem człowieka i rozwijają się od urodzenia, jeśli potrzeby emocjonalne, w tym zwłaszcza potrzeba miłości i więzi, są prawidłowo zaspokajane. 


Polecana lektura:
1. B. Ghezzi „Oko w oko z uczuciami”
2. Daniel Goleman „Inteligencja emocjonalna”
3. Thomas Gordon „Wychowanie bez porażek”
4. Ron Potter-Efron „Życie ze złością”
5. Joanna Sakowska „Szkoła dl rodziców i wychowawców”
Materiał opracowany przez Fundację "ABCXXI-Cała Polska czyta dieciom”

Zapraszam na bardzo refleksyjny Tekst Pni Ireny Koźmińskiej



Poniżej cytuję fragmenty, zapraszam do przeczytania całego artykułu;)

Współcześni rodzice, zapędzeni i nieświadomi, którzy nie poświęcają czasu i dostatecznej uwagi swym dzieciom, bezwiednie mogą się przyczynić do wytworzenia u nich poza-bezpiecznego stylu przywiązania. A właśnie na bazie stylu przywiązania, do trzeciego roku życia kształtuje się WEWNĘTRZNY MODEL OPERACYJNY – filtr przez jaki dziecko, a potem dorosły postrzega świat i w zależności od tego działa. Na model ten składają się: 

poczucie własnej wartości; 

sposób wchodzenia w relacje i utrzymywania ich 

oraz uczucia.

„(…) Bez dobrego, bezpiecznego przywiązania nie jest możliwy ani prawidłowy rozwój emocjonalno-społeczny dziecka, ani też jego rozwój umysłowy w związku z interakcją pomiędzy przywiązaniem, 
a kształtowaniem się mózgu. Nawet najlepszy żłobek, dobrze wyposażony i zatrudniający wykształcony i zaangażowany personel, nie jest w stanie zastąpić zindywidualizowanej relacji rodzic-dziecko w bezpiecznym, stałym otoczeniu domowym, a nie instytucjonalnym. Wyniki badań wskazują, że zaburzenie więzi dziecko-rodzic mogą być prekursorem wystąpienia zaburzeń emocjonalnych 
i psychicznych w okresie dziecięcym, dorastania i w okresie dorosłości. (…). Co więcej, tak wczesne umieszczanie niemowlęcia w żłobku grozi przedwczesnym kontaktem z chorobami, także zakaźnymi, 
a więc wiąże się z potencjalnie większymi nakładami na opiekę medyczną (…)”
W sumie zatem, w dłuższej perspektywie nie ma sprzeczności interesów - zdrowie fizyczne dziecka, jego prawidłowy rozwój emocjonalny i zbudowanie przez nie dobrych fundamentów pod przyszłą edukację i szczęśliwe życie, leżą zarówno w interesie rodziców, jak i społeczeństwa.
Niestety, wiedza o skutkach przedwczesnej separacji dziecka z matką jest w naszym kraju bardzo niska.
W niewielkim Żywcu, do psychologa dziecięcego pani Teresy Jadczak-Szumiło, jednego ze specjalistów od problemów więzi, codziennie zgłaszają się z całego kraju rodzice z dziećmi
z zaburzeniami przywiązania. Przychodzą, bo nie radzą sobie wychowawczo, gdyż ich pociechy
są nadpobudliwe i impulsywne, przepełnia je lęk i niepokój, złoszczą się, są drażliwe, słabo się uczą, manipulują innymi, kłamią, bywają agresywne, okrutne dla zwierząt, mają problemy z higieną osobistą, skłonność do wypadków, brak im współczucia, wyrzutów sumienia i wrażliwości moralnej, identyfikują się ze złem i ciemną stroną życia. Czasem są perfekcyjne i wycofane, i zajadle bronią się przed bliskością.
To wachlarz przejawów poza-bezpiecznego stylu przywiązania, który rozwija się u dziecka, gdy nie zdoła zbudować dobrej więzi z matką w pierwszych trzech latach życia. Zaburzenia więzi 
(w tym ciężka jego postać – RAD), obserwowane dawniej głównie w domach dziecka, rodzinach adopcyjnych i zastępczych, stają się coraz częściej doświadczeniem tzw. normalnych rodzin. Bardzo zajęci rodzice często nie zaspokajają potrzeb swych dzieci, oddają je pod opiekę zmieniających się niań i opiekunek żłobkowych i krótko mówiąc starają się jakoś przeczekać dzieciństwo - a konsekwencje tego bywają dramatyczne dla obu stron.
Na czym polega problem?

Wiedza na temat przywiązania może pomóc rodzicom i nauczycielom inaczej spojrzeć na zachowania dzieci i odczytać je w kontekście braku więzi. Wtedy zamiast karać dziecko, może lepiej będzie zadać sobie pytanie – czego temu dziecku brakuje? Złe zachowania są bowiem zwykle wyrazem zaburzenia więzi, które jest efektem zaniedbań w zaspokajaniu potrzeb.
Amerykański specjalista od zaburzeń więzi, Harville Hendrix, który od lat pracuje z dorosłymi, zmagającymi się przez całe życie z następstwami braku bezpiecznej więzi w dzieciństwie, w swej książce „Keeping the Love You Find” (Utrzymać miłość) pisze, że dla maleńkiego dziecka warunkiem przeżycia równie ważnym jak pożywienie i higiena jest kontakt fizyczny i emocjonalny – musi czuć, że istnieje niezawodne źródło miłości, opieki i wsparcia. Krytycznym celem rozwoju dziecka w pierwszym okresie życia jest budowa bezpiecznej więzi z matką. Poczucie bezpieczeństwa wyniesione z tego okresu nadaje ton reszcie życia. Według Hendrixa ok. 1/3 dzieci nie otrzymuje od rodziców dostatecznej opieki i czułości.
Poza-bezpieczne style przywiązania badacze dzielą na trzy grupy - ambiwalentny, lękowy i unikający. Ich wspólnym mianownikiem jest LĘK, choć różnie wyrażany.
AMBIWALENTNY STYL PRZYWIĄZANIA - Gdy opieka matki jest nieprzewidywalna, czasem dobra, czasem zła - zbyt krótko karmi, nie poświęca dziecku dość czasu, za wcześnie wypycha je
w świat - kształtuje się postawa dziecka niespokojnego i ambiwalentnego. Ten typ przywiązania charakteryzuje lęk przed utratą matki połączony ze złością na nią, gdyż jest ona jednocześnie źródłem przyjemności i cierpienia Dziecko zaczyna wymuszać płaczem i krzykiem jej bliskość i uwagę, manipulować zachowaniami, by ją przytrzymać (wymioty, wzrost temperatury, walenie głową, mnożenie próśb). Gdy często i długo nie znajduje ukojenia, ambiwalentny styl przywiązania może się przekształcić w głębokie zaburzenie.

... o edukacji wysuwanej jako koronny argument na rzecz tworzenia żłobków. Entuzjaści edukacji w żłobku mylą zapewne żłobek z przedszkolem, w którym jak najbardziej na miejscu jest socjalizacja i stopniowa edukacja dzieci poprzez zabawę. Specjaliści od rozwoju dzieci podkreślają, że przez pierwsze trzy lata życia dzieci potrzebują przede stałej i z i n d y w i d u a l i z o w a n e j opieki, a nie coraz wcześniejszej i intensywnej edukacji. Ewolucja nie przyspieszyła bowiem tak, jak postęp techniczny i społeczny, mózgi dzieci rozwijają się w identycznym tempie jak w paleolicie, więc nie zmuszajmy ich, by dorastały szybciej, niż pozwala im na to biologia. Przyspieszenie cywilizacyjne służy dorosłym, szkodzi dzieciom. Pisze o tym m.in. Sue Palmer, brytyjski autorytet pedagogiczny, w książkach: „Toksyczne dzieciństwo”, i „Detoksykacja dzieciństwa”. Dzieciństwo ma swą samoistną wartość i sens jako fundament dla całego życia. Dzisiejszy trend, by je skracać, coraz wcześniej posyłać dzieci do żłobka, do przedszkola, szkoły, jednocześnie nakładając na nie coraz większe obciążenia, już odbija się na kondycji zdrowotnej młodego pokolenia – i to w całym rozwiniętym świecie. Coraz więcej dzieci i nastolatków ma zaburzenia emocjonalne - od chronicznego niepokoju, problemów z jedzeniem i spaniem..
To rezultat braku troski i sztucznego przyspieszania ich rozwoju.  

czytaj swojemu dziecku;)))

środa, 9 kwietnia 2014

Rodzicielstwo bliskości...może w dzisiejszych mocno szybkich czasach - w roli głównej z zakręconymi, wyzwolonymi z syndromu kury domowej kobietami" trochę kontrowersyjne, ale ciekawe i chyba w dużym stopniu prawdziwe:)

jeśli masz być rodzicem lub już nim jesteś przeczytaj - kliknij TU

Dziecko przychodzące na świat jest zupełnie bezbronne. Żeby przeżyć, potrzebuje Twojej bliskości i ciepła. Już od  urodzenia robi wszystko, aby zapewnić sobie tę bliskość i Twoją uwagę. Powtarza więc Twoje miny, przywiera do Twojego ciała, a gdy Cię nie ma w pobliżu - płacze.
Twoja bliskość jest mu tak samo potrzebna, jak jedzenie.
Twoja bliskość jest gwarantem bezpieczeństwa w tym nowym, fascynującym, ale i niepokojącym świecie - pełnym nieznanych wrażeń, przedmiotów i ludzi.
Twoja bliskość - zwłaszcza, gdy dziecko płacze - jest niezbędna, by mogło się zdrowo i szczęśliwie rozwijać.
Czy wiesz, że dziecko jest malutkie tylko przez chwilę? Bo czym są dwa - trzy lata wobec całego życia? Ta chwila ma jednak decydujący wpływ na dziecko. Wtedy najintensywniej rozwija się jego mózg. Mały człowiek jest  w tym okresie jak plastyczna glina. To przede wszystkim od Ciebie zależy, jaki przybierze kształt.
Jesteśmy rodzicami, tak jak Ty. Chcemy się z Tobą podzielić naszą wiedzą i doświadczeniem Rodzicielstwa Bliskości. Dowiedz się Kim jesteśmy, zobacz Nasze historie i Cel akcji. Przeczytaj fragmenty książek i artykuły. Mamy nadzieję, że dzięki temu łatwiej zaufasz sobie i swojemu dziecku.



Podczas gdy Rodzicielstwo Bliskości to zdrowy styl rodzicielski, który ma wspierać dziecko i we właściwym czasie zachęcać je do samodzielności  czytaj dalej

inne linki: zajrzyj koniecznie - kliknij TU
Naszą wizją jest świat, w którym wszystkie dzieci są traktowane z godnością, szacunkiem, zrozumieniem i współczuciem. 
W takim świecie, każde dziecko może się rozwijać do dorosłości obfitego zdolność do miłości i zaufania.  Nasze społeczeństwo nie ma pilniejszego zadania.   

                                                                          (The Natural misję projektu Child, © 1996)
Rynkowy Przewodnik Rodziców „Dziecko Najlepsza Inwestycja” to kwartalnik, który z powodzeniem łączy w sobie artykuły poradnikowe z katalogiem produktów dla kobiet w ciąży oraz dzieci w wieku 0 -12 lat. Jest pomocą i drogowskazem podczas organizowania domowego habitatu dla całej rodziny. Zawiera też praktyczne porady dotyczące wychowania, bezpieczeństwa i rozwoju młodego człowieka.





                               DARMOWE WYDANIE - WEJDŹ I KLIKNIJ NA OKŁADKĘ!:)


niedziela, 6 kwietnia 2014

Czy na XIX-wiecznym cmentarzu ewangelickim w Binowie, w gminie Stare Czarnowo, będzie boisko do siatkówki?

znak czasów, w których żyjemy

obejrzyj

Nie jestem w stanie wyrazić swojego zaskoczenia, że w dzisiejszych " tak bardzo "cywilizowanych" czasach, gdy "każdy ma prawo do prawa" i wyraża to już nie tylko bezpośrednio w relacjach, ale też za pomocą wszelkich dostępnych mediów, 
 temat "boiska  na cmentarzu" może być tak ekscytujący... 
Zazwyczaj nie jestem w stanie obejrzeć spokojnie  wiadomości w tv, które migają jak stroboskop...i niosą wątpliwy ładunek emocji i wartości w przekazie przygotowanym specjalnie dla nas :))) 
Czasami pojawia się jednak pokusa, aby dowiedzieć się co słychać w szerokim świecie.
Na około 300 kanałów w tv, mamy szeroki wybór przygotowanych wiadomości, niestety             już po chwili poszukiwania "info dnia" "biorę co dają" i szybko wyłączam,żeby nie dać wessać się w ten nastrój grozy, dramatu i beznadziejności serwowany z pełną premedytacją...
Trochę to dziwne, bo ten cały "Armagedon" przeplata się z pięknymi reklamami,więc                 w całości otrzymuję przecież"wszystko, to czego dusza zapragnie, więc o co mi chodzi?!;)))"
Pewnego dnia podczas takiego "skakania z pilotem"obejrzałam jakiś program, w którym dyskutowano na temat: "czy boisko powinno być na byłym cmentarzu, czy nie powinno?"
Okazało się, że wielu ludzi ma autentycznie wątpliwości i argumenty, przeciwko temu, aby takie boisko nie powstało na cmentarzu...
Niesamowita sprawa! 
No NIESAMOWITA!!!
Niektórzy mówili: " że to przecież nic takiego, tam, w tym miejscu, to już  tylko jakieś dwa nagrobki zostały, a na dodatek to 200 lat temu byli pochowani tam ludzie, a teraz to miejsce "spotkań przy mocnych trunkach". A biedna młodzież, jak miałaby takie boisko - to nie stałaby na przystanku i nie piłaby, bo co im, młodym zostało?", a tak jeszcze, to przecież te szczątki, co tam są to protestanci jacyś i to chyba Niemcy nawet...   na dodatek..no to w czym problem...???
Niesamowite...
NO SZOKUJĄCE, że można mieć wątpliwość,czy na cmentarzu powinno być cokolwiek????!!!
Zastanawiam się po obejrzeniu tego programu co ze mną jest nie tak...?
Naprawdę się zastanawiam...
Pomijam już tych biednych ludzi,którzy wierzą, że to boisko jest szansą, i że to ONO wychowa im dzieci, zastąpi rodziców i rozwieje wszelką patologię...no bo jak trzeba być ograniczonym, żeby nie rozumieć,że jak będzie boisko, to dzieci będą sobie tam już grały w tę siatkówkę, nogę czy tam coś!!! i na przystankach będzie spokój, i alkoholu nie będzie czasu pić (nawet na tym boisku), taka wola sportu w tamtejszej gawiedzi drzemie!!! A tu "jacyś" mają wątpliwości co dla wsi najlepsze!, bo i "tacy jacyś", na szczęście się pojawili...ale we wczorajszych wiadomościach mówili, że ich przegłosowano już...ha????? i boisko będzie...ha!!!

Boże dopuszczasz ciężkie doświadczenia...
Tak, wiem, ludzie mają wolną wolę przecież...

więc...o  co chodzi?

Czy my jeszcze różnimy się czymś od zwierzątek?

Czy gdyby tam był cmentarz katolicki, choćby z przed 200 lat, też mielibyśmy jakieś wątpliwości jaką decyzję podjąć?

Czy w takim razie, jeśli nie jest ważna dla nas pamięć o "CZŁOWIEKU",
szacunek dla jego "jestestwa",  
TO CO DO CHOLERY JEST DLA NAS "LUDZI" WAŻNE?!

Mam wrażenie,że "tylko to...,żeby było FAJNIE...

Czy gdyby tam leżał ktoś bardzo ci bliski, kogo kochałeś do bólu, to można w tym miejscu za 200 lat kopać piłkę i pić piwo? (bo niestety, ale nie wierzę, w szybką resocjalizację niektórych latorośli...z powodu samej tylko możliwości kopania piłki na tartanie)

Rozumiem nawet argument pana wójta,że lepiej, żeby tam było boisko niż to co jest obecnie...ale chyba nie ma przeciwwskazań,żeby zrobić tam jakiś skwerek, park? Wyciąć drzewa, oczyścić teren, ogrodzić...         Nie wiem co jeszcze???? Inwencja mieszkańców tamtejszej gminy jest nieograniczona...

Opamiętajmy się, jeśli dzisiaj pokazujemy naszym dzieciom i wnukom,że tak można to do czego dojdziemy za 200 lat?

Może do tego co zrobiła jedna z matek, o której słyszałam w innych "wiadomościach;)"--------------- "spaliła noworodka... w piecu centralnego ogrzewania,a że nie było dowodu, to ją uniewinnili"

...eutanazja ...aborcja...in vitro... może już niebawem "dla dobra młodzieży" nie będziemy podejmować tych "dziwnych" tematów...Po co się denerwować? A zresztą, czy to moja sprawa?

No i co z tego,że sobie dzieci pograją w siatkówkę na "boisku pocmentarnym"?

za 200 lat, przecież i tak o tym nikt nie będzie pamiętał:)))
nasza młodzież ma dużo siły i z łatwością potrafi zerwać taki tartan, nawet ten z funduszy unijnych:)))


a .... no i co mnie to obchodzi?

środa, 2 kwietnia 2014


"Człowiek jest wiel­ki nie przez to, co po­siada, lecz przez to, kim jest.
Nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi. "
- bł. Jan Paweł II

 pamiętamy...
wyjątkowy człowiek...
dzisiaj mija kolejny rok od jego śmierci









źródło zdjęć:https://www.google.pl
Poszłam na skróty i kupiłam pyszny sernik.
Sam ser, smak nieziemski...;)!!!
Cała rodzina zachwycona, do momentu, gdy mój syn przeczytał skład.
Już dawno nie doznałam takiego zaskoczenia.
Ilość i rodzaj składników, przeszły moje najśmielsze oczekiwania.
Chyba wrócimy do tradycyjnego sernika pieczonego w domu, a następnym razem                                   "czytanie ze zrozumieniem" będzie priorytetowym zajęciem, nawet podczas szybkich zakupów;)


...ojtam...ojtam...nie do końca się z tym zgodzę i nadal będę chodzić na Zumbę;)

wtorek, 1 kwietnia 2014

olej słonecznikowy ma wiele zastosowań, ale jedno jest zaskakujące;)

źródło artykułu: http://www.apetyt-na-zdrowie.pl/
Ssanie oleju słonecznikowego zostało po raz pierwszy przedstawione przez dr. F. Karacha podczas obradowania Związku Onkologów i Bakteriologów. Opisaną metodę wyróżniała jej prostota oraz wysoka skuteczność w zwalczaniu wszelkiego rodzaju schorzeń. Terapia ta jest o tyle wiarygodna, że nikt nie jest w stanie czerpać z niej zysków finansowych, każdy kto dysponuje butelkowanym olejem słonecznikowym jest w stanie przeprowadzić własną kurację.
Wyniki jakie otrzymuje się stosując metodę ssania oleju słonecznikowego są zdumiewające i fascynujące zarazem. Zbawienne dla zdrowia działanie ssania oleju jest co prawda do dzisiaj naukowo trudne do wyjaśnienia, jednak powszechnie uważa się, że za sukces stosowania tej metody odpowiedzialna jest błona śluzowa w jamie gębowej, przez którą następuje odtruwanie i oczyszczanie 

to co robimy w sprawie jedzenia naszego dziecka, gdy jest małe - ma wpływ na jego: przyszłe życie, nawyki i emocje...




Nie spiesz się z rozszerzaniem diety

To nie jest wyścig z czasem: naprawdę nie chodzi o to, by niemowlę jak najszybciej dostało nowe dania i nauczyło się jeść jak dorośli. Wydrukuj kalendarz rozszerzania diety dziecka. Podawaj nowe dania, zaczynając od 2-3 łyżeczek, zwracaj uwagę, jak dziecko toleruje nowe dania. Jeśli zauważysz, że pojawia się wysypka, luźne kupki, biegunka, przerwij na jakiś czas podawanie nowego dania.

Nie zmuszaj dziecka do jedzenia

Ani go nie zabawiaj przy jedzeniu, czytając książeczki czy włączając telewizor. Zaufaj jego instynktowi, że nie da się zagłodzić. Niech nie wejdzie mu w nawyk jedzenie przy oglądaniu telewizji, bo to jedna z przyczyn otyłości u dziecka: potem, już w wieku dorosłym, często patrząc na interesujący program, jemy bez opamiętania.               Proponuj zdrowe dania, a jeśli malec nie chce ich jeść, nie zmuszaj, poczekaj do następnego posiłku.

                                                                 czytaj cały artykuł-kliknij TU

czy chcemy tego dla naszych dzieci? refleksja...


nasz talerz

Podczas gdy białka i tłuszcze odzyskują dobrą reputację, coraz mizerniej prezentują się na ich tle węglowodany - ten rozdęty, miękki brzuch oficjalnej piramidy żywieniowej. W końcu skrobią tuczymy trzodę chlewną, więc dlaczego u nas miałaby wywoływać inne skutki? Rozmaite badania potwierdzają, że w utrzymywaniu właściwej masy ciała dieta nisko węglowodanowa jest skuteczniejsza od jej nisko białkowych i nisko tłuszczowych koleżanek.
Podczas gdy establishment żywieniowy brał na celownik tłuszcz, niezauważony przez radary na nasze talarze wdarł się cukier. Wystarczy na etykietce napisać ”niskotłuszczowe” albo ”0% tłuszczu”, a można ludziom wcisnąć dowolny śmieć. Tymczasem ta religia odtłuszczania zrodziła całą wielką gałąź przemysłu żywności wysoko przetworzonej, uszczęśliwiającej nas produktami o podwyższonym poziomie cukru albo pełnych podejrzanych słodzików, które mają kompensować nieunikniony deficyt smaku towarzyszący usunięciu tłuszczu. Dogmat o szkodliwości tłuszczów nasyconych dał branży spożywczej idealną wymówkę, by odzwyczaić nas od prawdziwego pożywienia, które od wieków dawało nam siły - a ostatnio przedstawiane było jako ”zabójca” – na rzecz bardziej lukratywnych, ”lekkich” produktów przetworzonych, naszprycowanych chemicznymi dodatkami i tanimi zapychaczami.

co dalej?