Strony

niedziela, 29 grudnia 2013

kończy się 2013r. - refleksja...

Kończy się rok 2013. Jesteśmy inni niż rok temu, to chyba dobrze... Zastanawiam się co mnie cieszy, czym się martwię, co zmieniam, co już udało mi się zmienić. Zaczynam dostrzegać,że bardziej smakuję upływający czas. Nie daję się wessać w pędzące dni...Nie chcę ich przebiec, przepędzić, przemęczyć, przespać... Męczą mnie pozory innych, robienie talk show ze swojego życia, odfajkowywanie obowiązków i zabijanie poczucia winy symulacją zaangażowania...brzmi dziwnie...ale nie chcę udawać, że jestem idiotką, bo niektórzy tak chcą...
 Myślą o innych w ten właśnie sposób, chcą  mówić to co uważają za jedyne słuszne - w drugą stronę stawiając granicę, nie chcą słyszeć, że ktoś inny może mieć "jakieś zdanie,jakiekolwiek zdanie" - oczekują jednocześnie tolerancji i akceptacji -"dla". Spotykam też takich ludzi, którzy z uwielbieniem wyczekują konfliktu i są gotowi na atak, w każdej chwili - jeśli damy im taką szansę...tzn. powiemy coś, co im wydaje się prowokacyjne, bo np. dotyka ich lęków, albo odkrywa słabości i wady (prowokacją uchylamy prawdę o nich samych, a to boli...bo jak coś w sobie odkrywamy - to musimy podjąć kolejną świadomą decyzję, czy chcemy wziąć za tę prawdę odpowiedzialność, czy nie ale jeśli "tak", to pojawia się następna decyzja, że musimy zrobić coś z tym co odkryliśmy) no jeśli nie damy im takiej szansy ( tym innym) - (stosując unik kontrolowany), to dopiero mają problem!!!...ale wewnętrzny, więc my nie musimy w nim uczestniczyć (na szczęście). Czasami inni zmuszają nas swoją postawą do zaniechania bycia sobą...powiedzmy sobie, że w sumie to dla nas lepiej...wygodniej nie mówić ludziom w twarz tego, co powinni usłyszeć...to ich wybór, nie chcą...mają swój świat, w który chcą wierzyć...skoro tak chcą...ok..nareszcie rozumiem, że to nie moja sprawa...no zależy mi na nich, bo zgodnie z chrześcijańską inwencją twórczą, chce mi na nich zależeć...ale nikogo nie da się wzbogacić i obudzić, jeśli ktoś do tego jeszcze nie dojrzał. Trzeba dużo pokory i zrozumienia, że tylko dzięki innym ludziom możemy wzrastać i rozwijać się...Jeśli własnym nauczycielem pozostajemy my sami, to zatrzymujemy się w miejscu lub cofamy...Każdy ma swój rytm i czas...Jednak chcę przy okazji podziękować tym wszystkim, którzy wpływali w mijającym roku na mnie, a tym samym na moich bliskich....Wciąż się uczę, zgodnie z zasadą,że człowiek uczy się całe życie...  Chcę zapamiętywać każdy dzień, analizować, przeżywać i dziękować Bogu,że przychodzi następny, bo nie wiem ile jeszcze takich dni będzie mi dane przeżyć. Jeśli ktoś wierzy w życie wieczne i taki scenariusz, to ma szansę dłużej a nawet bez końca żyć w krainie szczęśliwości (no, ale pod warunkiem że dostąpi takiej łaski:)...
Cieszę się więc na wszelki wypadek;))) ...każdą dzisiejszą chwilą  mojego ziemskiego życia i tym co mam,
nie martwiąc się tym czego nie mam...zgodnie z powiedzeniem optymistycznie patrzę na szklankę do połowy pełną, nie martwiąc się,że w tym samym czasie jest też do połowy pusta...
Oczywiście delikatnie wyglądam przyszłości, dyplomatycznie zaglądam do wspomnień  (i to najlepiej tylko tych dobrych, chociaż to właśnie dzięki tym złym - mamy moc doświadczeń,które przeradzają się we wnioski i dają nam wiedzę - jak iść "własną drogą" dalej.). Życie nauczyło mnie jednak, że trzeba żyć tu i teraz, bo chwile ulotne mijają, a my możemy nigdy nie osiągnąć wersji idealnej, której wyglądamy:)))
"Żyć tu i teraz" - to nie znaczy (moim zdaniem) wyciskać egoistycznie, bez milimetra empatii  -  ile się da z siebie i z innych, nie bacząc: na tradycje, szacunek, uczucia innych...ale to żyć tak, aby nauczyć się "być - całym swoim jestestwem" i pozwolić się kierować Bogu ( w Biblii jest napisane "Może mnie nie znasz, ale ja wiem o tobie wszystko. Ps. 139,1 Wiem kiedy siadasz i kiedy wstajesz. Ps. 139,2 Znam twoje ścieżki. Ps. 139,3 Nawet włosy na twojej głowie są policzone. Mt 10,29-31"i chociaż brzmi to może dziwnie...i niektórym ludziom łatwiej uwierzyć w mitologię, buddyzm, magię i horoskopy -To tylko taka podróż daje szansę nieominięcia tego co jest najważniejsze w danym momencie...naszego prawdziwego życia.
My jesteśmy zbyt przemądrzali i zbyt wiedzący,żeby Panu Bogu dać szansę na takie prowadzenie, bo wydaje się nam, że my sami wiemy co dla nas najlepsze...ale nie dziwmy się potem, że mając wolną wolę ponosimy konsekwencje swoich wcześniejszych decyzji...podejmowanych "w wolności" (niestety jesteśmy zniewoleni na poziomie nieświadomym swoimi doświadczeniami z których nie zdajemy sobie sprawy, dlatego nasze decyzje często tak do końca nie są nasze, ale wynikają; "z presji, powinności, lęku, chęci udowodnienia komuś-coś itp.")
Nie umiem w sposób krótki przedstawić tego co czuję, co się we mnie dzieje...dlatego ten post wyszedł mi taki "pokomplikowany słownie i dłuższy niż miał być, gdy zaczynałam pisać",ale jeśli zacznę go poprawiać, aby był perfekcyjny i aby każdy kto go czyta odebrał go tak, jakbym to sobie wymarzyła - to nigdy go nie zamieszczę na moim blogu...dlatego pozostaje taki jaki jest:)))
Życzę wszystkim w przyszłym roku odkrywania własnej świadomości tego:
kim chcą być, kim są, jak chcą żyć i życie takiego jak chcą, żeby było...
że to marzenia?żyć tak jak się chce?
tak, czasami marzenia, ale człowiek musi mieć marzenia;))))
niektóre się spełniają...
Więc jeszcze ten jeden raz spróbujmy żyć...
Przywitamy kolejny  rok, tym razem już 2014...



polecam na zimowe wieczory...

środa, 25 grudnia 2013

pogoda w świąteczny czas...

Pogoda piękna, iście wiosenna. 
Jak na grudzień niezwykła. 
Słońce  i  +10 stopni C.:)


poniedziałek, 23 grudnia 2013

świątecznie...










































                                               http://www.werandacountry.pl/aktualny-numer



kordonkowe śnieżki na początek zimy

kolejny uroczy prezencik od zdolnej koleżanki:)




niedziela, 15 grudnia 2013

zima...zima biała.,..była przez chwilę i zwiała;)

w tym roku zimę głównie oglądam przez okno...i boję się spacerów 
w klimatach "udających zimę...wilgotno, mokro i wietrznie...brryy

 




















a tak bywało kiedyś:)