Strony

czwartek, 26 września 2013

środa, 25 września 2013

poniedziałek, 23 września 2013

jeden łyk...

 Poniższe materiały pochodzą ze str. http://www.rodzice.pl
Od września 2013 r. na opakowania piw produkowanych przez browary zrzeszone 
w Związku Browary Polskie zostanie wprowadzony znak 
„W ciąży nie piję alkoholu”. 
Projekt jest wyrazem świadomości problemu, 
jakim jest spożywanie alkoholu w czasie ciąży. 



Mit: jeden łyczek nie zaszkodzi
Z badań wynika, że dwie trzecie kobiet ciężarnych nie było przez lekarzy przestrzeganych przed skutkami picia alkoholu, a 1. na 10. nie wie nic o szkodliwości jego spożywania w trakcie ciąży [1].
To efekt oddziaływania mitu, który wciąż wpływa na postawy wielu osób wobec alkoholu.
W powszechnej świadomości nadal obecny jest stereotyp dotyczący znikomej szkodliwości,
a nawet dobroczynnego wpływu, jaki niewielka ilość alkoholu ma na zdrowie ciężarnej kobiety i jej rozwijającego się dziecka. Tymczasem ginekolodzy podkreślają, że nie istnieje „bezpieczna” ilość alkoholu, którą kobieta w ciąży może wypić bez narażania swojego dziecka na ryzyko wad wrodzonych określanych Zespołem FAS.
Mamy naukowe argumenty, które przekonują, że alkoholu nie wolno zalecać kobietom w ciąży pod żadną postacią ani w żadnej ilości. Część z mitów na temat „jednego łyczka czy kieliszka” bierze się stąd,
że alkohol postrzegany był dawniej jako tokolityk, czyli substancja zmniejszająca gotowość skurczową macicy. Obecnie jednak znamy skalę negatywnego oddziaływania alkoholu na rozwijający się płód
i wiemy, że skutki tego są nieporównywalnie większe niż jego pozytywne działanie – przekonuje profesor Romuald Dębski, kierownik Kliniki Położnictwa i Ginekologii w Szpitalu Bielańskim w Warszawie.
Skala problemu, jakim jest spożywanie alkoholu przez kobiety w ciąży, skłania nas do podjęcia na tym polu działań wymierzonych na ograniczenie takiego zachowania. Konieczna jest tutaj konsekwentna edukacja, która przekona kobiety oraz ich otoczenie, że w kwestii alkoholu w ciąży nie może być mowy o żadnych ustępstwach, określanych jako „bezpieczna ilość”. cd  źródło strony kliknij tu: alkohol w ciąży

sobota, 14 września 2013

pokoje dla dzieci:) inspiracje, pomysły...



szukamy inspiracji do kącika dziecięcego... robimy diagnozę tego co mamy, co chcielibyśmy zmienić, dodać, kupić...aby nasze maleństwo miało fany klimat...jak wszystko w naszym domu kącik będzie ewaluował z wiekiem dziecka...w naszym domu nawet pomieszczenia zmieniają swoje przeznaczenie, mieszkanie dostosowuje się od lat do naszych potrzeb..nawet ściany burzymy, albo stawiamy...także...nowe dziecko nowa rewolucja...a może malutka zmiana...?;))))


fotografia, źródło..TU

nie tylko dzieciaki-świetny blog w temacie;)))

inspiracje zebrane na blog Peacock

pokoje dla dziewczynek

pokoje dla chłopców

niesamowity wybór, różnorodność kreatywność...

piękne...

cd inspiracji;)


piątek, 13 września 2013

matematyka jest wszędzie...

 "Wszyscy używamy matematyki codziennie, do prognozowania pogody, do wyznaczania czasu, do obracania pieniędzmi. Matematyka to więcej niż formuły i równania, to logika, rozsądek, to używanie własnego umysłu do rozwiązywania największych znanych tajemnic…"

Ta czołówka popularnego serialu "Wzór"


Jeżeli znajdziemy chwilę, żeby każdego dnia zachęcać małymi krokami nasze dzieci do zabaw matematycznych, będą sobie świetnie radziły w każdym innym obszarze...bo matematyka jest wszędzie....
i ma wpływ na wszystko w naszym życiu;)
Jeśli będzie wprowadzana tak niby przy okazji, tak po prostu, nasza pociecha nie zauważy nawet, gdy może stać się geniuszem matematycznym.Będzie łatwiej rozumieć otaczający je  świat i procesy w nim zachodzące. Dobrze rozwinięte  myślenie przyczynowo-skutkowe pomoże mu przewidywać, planować
i realizować to co podpowie mu jego kreatywność. To zaskakujące jak wiele badań potwierdza wpływ matematyki na resztę obszarów życia człowieka. Właściwa organizacja czasu i przestrzeni i rozumienie przyczyn i skutków, wpływa na lepsze funkcjonowanie zarówno dzieci, jak i potem dorosłych już  osób - każdego dnia. i niemalże w każdym momencie...Jeżeli potrafimy przewidywać skutki, łatwiej dostrzeżemy ich przyczyny...ułatwimy sobie życie i będziemy świadomiej podejmować decyzje,
które w efekcie dadzą nam większą pewność siebie. Bo jeśli wiemy dokąd dążymy i co jest naszym celem, to często kieruje nas intuicja i jeśli słuchamy głosu naszego serca i jesteśmy czujni, uda nam się wychować dzieci przygotowane do tego drapieżnego świata.W matematyce, tak jak i w innych dziedzinach, najważniejsza jest odporność psychiczna, odnajdywanie się w różnych zaskakujących zmieniających się warunkach  i umiejętność radzenia sobie z emocjami.... Jeżeli będziemy w swoich dzieciach rozwijać te umiejętności i to poradzą sobie zawsze cokolwiek je spotka;)
Nawet jeśli my sami nie jesteśmy matematykami, lub wręcz  nie lubimy ścisłych nauk i nie mamy do nich przekonania, dajmy szansę  naszym dzieciom,żeby polubiły matematykę.
Stwarzajmy warunki do rozwoju w tym względzie, a nasze dzieci nie będą traktowały w przyszłości tej dziedziny jako coś trudnego-z założenia, przez pryzmat naszych uprzedzeń. Matematyka wejdzie w ich codzienne życie i zagości w rytmie dnia naszych maluszków, a rozwinięte logiczne myślenie zaowocuje
w innych obszarach życia.

Przykładowe strony promujące ciekawe pomoce i sposoby rozwijające matematyczne umiejętności;)

http://dziecisawazne.pl/zabawki-matematyczne/?dest=menu
lhttp://www.pus.pl/ksiazka.php?id=176&PHPSESSID=dloaoflul
http://www.alezabawki.co/matematyka
http://www.alezabawki.co/montessori-premium
http://sklep.mojebambino.pl/category/serie-pomoce-montessori
http://matematykajestspoko.blogspot.com/2013/02/a-po-co-mi-ta-matematyka.html
http://www.twojelekcje.pl/do-poczytania-do-pobrania/polecamy/art,26,matematyka-nam-nie-straszna.html
http://www.dobrestopnie.pl/


czwartek, 12 września 2013

znani ludzie i ich świadectwa

Chcę podzielić się z wami jak Jezus działa w życiu wielu ludzi..
Jak dotyka i jak zmienia...
Często szukamy i nie możemy odnaleźć spokoju i harmonii w swoim życiu.
Dajemy zachłysnąć się temu przewrotnemu światu...
Przedmiotom, mediom, ludziom, modom, metkom, lansom, powinnościom...
i nie wiemy kiedy wsysa nas ten świat...
my decydujmy, świadomie oczyszczajmy swój umysł...
czy potrafimy odróżnić ziarno od plew?

tylko wtedy poczujemy się mieszkańcami tej ziemi...;)
tylko wtedy poczujemy się wolni..



Beata I Marcin Mądrzy

Tomasz Adamek

Radosław Pazura

Małgorzata Kożuchowksa







http://info.wiara.pl/doc/987368.Tychy-Krosny-o-zyciu-w-rodzinie

http://www.mojepowolanie.pl/17,a,kim-jestesmy.htm 

czwartek, 5 września 2013

wieczorem...




 lubię Lublin wieczorem...













internet

cieszę się,że jest jak jest;) sieć to nie tylko chaos i śmieci, to też miejsce gdzie mogą się poznać i spotkać różne światy... blogujące mamy mogą nie czuć się same;))) i to jest fantastyczne. gdy 15, 14, lat temu byłam sama z moimi dziećmi, czasami było mi bardzo trudno, dzisiaj internet daje nieograniczone możliwości i to jest wspaniałe!!!
można pogadać, podzielić się problemami i radościami z osobami, które przezywają podobne klimaty...jeśli ktoś nie ma dzieci nie będzie gadał 15 minut o kolorze kupki i trzeba to uszanować i nie zadręczać ludzi - bo uciekną..;)
ale mama, która ma podobny problem chętnie podejmie temat, doradzi, podzieli się swoimi pomysłami...
można dzielić się swoimi pasjami, pomysłami, informacjami.... oczywiście najpierw trzeba nauczyć się przesiewać "plewy od zboża", ale to nauka, która w las nie idzie...więc w efekcie, można już potem tylko z sieci brać tylko tyle ile chcemy i dawać tyle ile zadecydujemy...to taka wersja optymistyczna;)
internet to wspaniały wynalazek... w moim życiu zawsze był ważny, w zależności od etapu na jakim właśnie byłam odgrywał inną rolę i sprawdzał się niezawodnie:)))

wpisując komentarz pod postem pewnej młodej mamy... wróciły moje wspomnienia...czy to przypadek, że trafiłam na jej post właśnie teraz?

 Pamiętam moje poprzednie ciąże, nie myślałam co będzie w czasie porodu, jakoś ufałam,że będzie dobrze. kiedy "zaczęło się dziać", wpadłam w panikę  i  nie mogłam zebrać myśli, ale już po kilku godzinach organizm sam zadecydował co mam robić...gdy przychodzi poród chce się urodzić, mieć to już za sobą...
no i jeszcze myśl - żeby dziecko było zdrowe...dzięki Bogu radość z narodzonych świeżaków jest tak wielka, że nie liczy się już nic na świecie!
moje porody były rodzinne, mąż był przy mnie, nie dlatego,że taka moda nastała, ale dlatego,że chcieliśmy być ze sobą razem w jednej z najważniejszych chwil w życiu. Mówiłam mu, że gdyby coś nie tak zawsze może wyjść, w każdej chwili, gdyby czuł, ze coś mu nie odpowiada...ale został...na szczęście...czułam się bezpiecznie, wiedziałam, że on czuwa, że ja nie jestem sama....kiedy mijały skurcze i chodziliśmy po korytarzu opowiadał mi jakieś głupoty i śmialiśmy się jakby to nie był czas porodu, kiedy przychodziły skurcze, wspierał mnie i ból dzielony na dwa był do wytrzymania.Jego obecność była dla mnie bardzo ważna...już sekundy po urodzeniu wypełniła nas radość i szczęście niepojęte... chyba nigdy nie czułam się tak szczęśliwa, jak zaraz po tym jak dane mi było wziąć na ręce nasze dzieci po raz pierwszy...nasze maleńkie, bezbronne kruszynki...w czasie porodu zawsze mówiłam sobie-co za ból! ostatni raz tak cierpię! a teraz czekamy na nasze trzecie dziecko i boję się jak cholera;))))
nie wiem doprawdy kiedy urosły moje starsze dzieci...;)!? wiem tylko,że nie żałuję, że mąż był przy porodach. wiem, że każdy przypadek jest inny i nie namawiam nikogo, trzeba to rozpatrzyć w relacji na spokojnie. mąż powinien mieć poczucie bezpieczeństwa, że do niczego się go nie zmusza i nie wywiera presji... nie wiemy do końca co może się stać, jeśli ulegnie naszym namowom, wbrew wewnętrznemu strachowi i obawom...
każdy facet jest inny i każda decyzja powinna być świadoma i podjęta na spokojnie.... na szczęście mój nie miał nic przeciwko temu,żeby być przy narodzinach naszych dzieci i za to jestem mu bardzo wdzięczna;)...

środa, 4 września 2013

wygoda, czy rozsądek...oto jest pytanie...?


http://nappime.pl/pieluszki/dlaczego-pieluszki
http://kobieta.onet.pl/dziecko/niemowle/pieluszki-wielorazowe-abc-uzytkowania/829k1
Niebawem stanę ponownie przed tym problemem, jakiego wyboru dokonać.Pamiętam narodziny naszego pierworodnego.Nie miałam pojęcia o tym,że na świecie są pieluchy jednorazowe... Zmagaliśmy się z mężem z praniem i suszeniem tetrowych "zmor", nie mieliśmy tez pralki, więc mąż po powrocie z pracy rozpoczynał walkę z wiatrakami. Syzyfowa praca nie dawała oczekiwanej satysfakcji, gdyż zanim skończył jedne, inne były gotowe na prańsko.Nasza prania Frańciszka, nie wyrabiała na zakrętach, my też...Nadchodziły Święta Bożego Narodzenia odkryliśmy jednorazowe pieluchy, a zaraz po tym kupiliśmy naszą kochaną pralkę automatyczną...iii wybraliśmy WYGODĘ.
Po narodzinach naszej córki, nie mieliśmy dylematu co wybrać, pieluchy jednorazowe  były oczywistością....Jednak teraz....ajajajaj..... byc eko w gębie, czy w realu...oto jest pytanie;)))???
Więc jestem jednym wielkim znakiem zapytania...Wiem, że proszek, woda, prąd...ale rozkładające się śmierdzące plastiki.....

inne ważne wątki eko:
http://ulicaekologiczna.pl/umysl-i-cialo/precykling-pomysl-zanim-kupisz/
http://ulicaekologiczna.pl/zdrowy-styl-zycia/pionierskie-supermarkety-bez-opakowan/

świetne blogi dla mam i nie tylko dla mam;)