Strony

niedziela, 26 lipca 2009

czwartek, 16 lipca 2009

padał deszcz

nic nadzwyczajnego...deszcz...mokry,cieplutki,letni deszcz:)

zaparzyłam herbatę w moim kubku,usiadłam na kanapie przed oknem i patrzyłam przed siebie

z zadumaniem. jak to jest? kto teraz cieszy się że pada deszcz? a kto nie?

kto zauważył dziś że pada descz? a kto nie?

kto na niego czekał? a kto jest nim zirytowany? kto?

czy przeminie? czy rozpada się na dobre? czy rozpada?

drzewa drżą...muchy gdzieś się zagubiły...herbata skończyła się w moim kubku...

przestał padać... nic się nie stało...nic się nie zmieniło...wszystko jest jak przedtem... tylko świat pojaśniał...drzewa bardziej zzieleniały...słychać ptaki...wszystko jest inne ... tak wsyzstko jest inne! nawet powietrze! czy to złuda więc?  czy prawda?

więc może ktoś na niego czekał? może ktoś się z niego ucieszył? może kogoś zmartwił?

ja go zauważyłam...

początek...

życie to tylko chwile...chwile są naszym życiem...mijają...

czekamy uśpieni na przyszłość, ale ona nie nadchodzi...czekamy na jutro a ono ociąga się ze swoim wschodem...mijamy...

po chwili czujemy, że jutro już minęło a dzisiaj się kończy...

nie ociągajmy się oglądać wschody słońca dzisiejszego dnia...

nie zapominajmy podziękować kroplom rosy za przebudzenie naszych stóp...

podziekujmy słońcu za światło...ziemi za chłód...tęczy za zaskoczenie...

znajdźmy czas zagubiony w czasoprzestrzeni teraźniejszości...

i pozwólmy aby nasz zegar cykał tak jak go Pan Bóg wymyslił...